sobota, 07 sierpnia 2010
Nabita w Butelkę 1.

Zeszłoroczne wakacje były bardzo bogate w doświadczenia w dziedzinie decoupage, co z tego wyszło, będę prezentować w kolejnych notkach :)

W końcu znalazłam zdjęcia! Niestety nie mogłam ich wcześniej zamieścić, ponieważ gdzieś mi się zagubiły w czeluściach komputera brata. Już się bałam, że całkiem je straciłam... Chyba bym tego nie odżałowała, bo wszystkie butelki pojechały w siną dal, moja Mama poobdarowała nimi swoich znajomych -_-"

Dziś butelka ręcznie malowana akrylami i zabezpieczona kilkoma warstwami lakieru. Taka szybka i prosta zabawa...

Motyw przewodni woda i syrenki :) Namalowane jak ja to nazywam "linearnie" z założenia miały to być same kreski i maźnięcia.

Syrenki były trzy, każda na osobnym fragmenciku butelki oddzielonym od reszty pustą, niemalowaną przestrzenią, ozdobioną białym, kropeczkowanym wzorkiem. W dotyku był fajnie chropowaty :) Te niemalowane fragmenty z założenia miały służyć jako wskaźnik, ile jeszcze w butelce pozostało płynu. Jedna z syrenek mi uciekła ze zdjęć i moim zdaniem, zrobiła to ta najładniejsza... Wredna menda >.<

Eh, trudno.

Reszta w następnych notkach ;)