piątek, 24 lutego 2012
Candy... znowu...

Odnoszę wrażenie, że ten blog służy mi tylko do reklamowania candy...

 

A co mi tam :)

 

http://sweetmuffins.pinger.pl/

 

http://ciasteczkatynki.blogspot.com/2012/02/szalone-candy.html

wtorek, 04 października 2011
Candy Peninia-Art

 

http://peniniaart.blogspot.com/2011/08/sodkosci-rozdaje.html

 

Trochę hurtowo z tymi cukierkami. Ale to chyba wiadomym jest, że jestem łasuchem? ;)

Tagi: candy
03:47, kyrth
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 października 2011
Candy

Znowu próbuję szczęścia w losowaniu "cukierków". Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

 

Candy u Che-lil

http://che-lil.blogspot.com/

 

http://sutasz.vizje.pl/soutache-sutasz-sweet-candy/

 

http://slonecznik6.blogspot.com/2011/09/candy.html

 

http://moj-dom-rozany.blogspot.com/2011/09/i-candy-w-rozanym-domu.html

 

http://czule-inkwizytorium.blogspot.com/2011/09/tupecik-czyli-inkwizycja-mami.html

 

http://mojemiejcenaziemi.blogspot.com/2011/09/zapraszam-po-tabliczke.html

 

http://reni-1.blogspot.com/2011/09/zapraszam-na-candy.html

 

http://mixrobotkowy.blogspot.com/2011/10/candy.html

 

http://pakma24.blogspot.com/2011/08/75-zapraszam-na-candy.html

 

http://sklep-scrappasja.blogspot.com/2011/09/candy-urodzinowe.html#comments

 

http://masosolnie.blogspot.com/2011/09/candy-masosolne.html

 

http://kaprysneinspiracje.blogspot.com/2011/09/prosze-panstwa-oto-mis-candy.html

Tagi: candy
15:55, kyrth
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 października 2010
Kotek.Czarny.

Zbliża się Halloween, mogę więc z czystym sumieniem wstawić tutaj tego psotnego kiciusia :)

 

Kotek sprezentowany Kuzynce. Podobał się, z czego byłam baardzo zadowolona :)

A tutaj tył kotka:

 

Mam nadzieję, że i Wam się spodoba.

Jakość zdjęć niestety nie jest powalająca :/ Nie jestem fotografem, wierzcie mi, staram się jak mogę ;)

Tagi: kubek
20:31, kyrth
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 października 2010
Nabita w butelkę 2.

Kolejna butelka, również staroć, tym razem wprawki decoupageowe. Jak wyszło, każdy widzi. Osobiście jestem bardzo zadowolona, ponieważ są to moje pierwsze prace w tej technice.

Butelki z konikami powstały dwie. Pierwsza była tylko z jednym konikiem, białym, ale była znacznie ładniejsza od tej. Wyglądała, jakby ktoś pomalował starą, miedzianą "butelkę", takie mi fajne tło dla sylwetki kopytnego wyszły.

Niestety, rozentuzjazmowana rodzicielka puściła moje pierworodne w świat, zanim zdążyłam je upamiętnić na zdjęciach. Kolejne koniki nie wyszły aż tak ładnie, zdjęcia widać poniżej.

Gdzie nie gdzie podmalowałam je samodzielnie pędzelkiem, co trochę widać, niestety.

Butelka w konie

Na drugim zdjęciu widać "miarkę" pozostawioną niezamalowaną, dzięki której widać ile jeszcze pozostało płynu wewnątrz butelki. gwint starałam się pomalować farbą strukturalną ale była kiepskiej jakości, więc efekt nie był taki, na jaki liczyłam :/

Koniki

Na zdjęciach wyglądają gorzej, niż w rzeczywistości, uwierzcie.

Muszę podszkolić się w cieniowaniu, ale to kiedy indziej, mam zbyt wiele innych zaległości ;)

środa, 06 października 2010
Jeżyk

Jakiś czas temu pewna Dobra Duszyczka zaraziła mnie FILCOWANIEM. Tak, tak, kolejna pierdoła do wydawania pieniędzy, ale to jest po prostu niesamowita technika.

Dziś, jeżyk. Dla skali obfocony z pudelkiem zapałek.

W brzuszku ma magnesik a jabłuszko jest na szpilce. W założeniu miał być poduszeczką na igły, ale wyszedł mi chyba zbyt malutki. No i szkoda mi go tak kłuć:)

Strasznie zadowolona jestem z policzków i noska :) I USZEK, bo były trudne do zrobienia, takie malutkie :)

Jeżyk

sobota, 07 sierpnia 2010
Nabita w Butelkę 1.

Zeszłoroczne wakacje były bardzo bogate w doświadczenia w dziedzinie decoupage, co z tego wyszło, będę prezentować w kolejnych notkach :)

W końcu znalazłam zdjęcia! Niestety nie mogłam ich wcześniej zamieścić, ponieważ gdzieś mi się zagubiły w czeluściach komputera brata. Już się bałam, że całkiem je straciłam... Chyba bym tego nie odżałowała, bo wszystkie butelki pojechały w siną dal, moja Mama poobdarowała nimi swoich znajomych -_-"

Dziś butelka ręcznie malowana akrylami i zabezpieczona kilkoma warstwami lakieru. Taka szybka i prosta zabawa...

Motyw przewodni woda i syrenki :) Namalowane jak ja to nazywam "linearnie" z założenia miały to być same kreski i maźnięcia.

Syrenki były trzy, każda na osobnym fragmenciku butelki oddzielonym od reszty pustą, niemalowaną przestrzenią, ozdobioną białym, kropeczkowanym wzorkiem. W dotyku był fajnie chropowaty :) Te niemalowane fragmenty z założenia miały służyć jako wskaźnik, ile jeszcze w butelce pozostało płynu. Jedna z syrenek mi uciekła ze zdjęć i moim zdaniem, zrobiła to ta najładniejsza... Wredna menda >.<

Eh, trudno.

Reszta w następnych notkach ;)

 
1 , 2